2/26/2018

Kosmetyki Buna - moje hity i co się u mnie nie sprawdziło.

Buna Cosmetics to nowość na rynku kosmetycznym. Marka ta jest własnością MCR Corporation Sp. z o.o Sk. podobnie jak Mincer Pharma czy Evree. W odróżnieniu od innych brandów, marka Buna oferuje kosmetyki oparte na składnikach naturalnych tj.: szałwia, aloes, rozmaryn i melisa. W ofercie znajdziemy zarówno produkty do pielęgnacji twarzy, ciała jak i włosów. Każdy produkt znajduje się w charakterystycznym zielonym plastikowym słoiczku, tubce lub butelce. Jako że najbardziej interesują mnie produkty przeznaczone do pielęgnacji twarzy, skusiłam się na 3 produkty: płyn micelarny do każdego typu skóry, żelową maseczkę łagodzącą i odżywczą maseczkę relaksującą. Do zakupu zachęciły mnie przede wszystkim składy oraz atrakcyjne ceny. Dziś chciałabym zaprezentować Wam 2 produkty, które wprost mnie oczarowały oraz jeden nie do końca spełniający moje oczekiwania.

buna z zielnika babuni

ODŻYWCZA MASECZKA RELAKSUJĄCA MELISA

To był mój pierwszy zakup i śmiało mogę powiedzieć, że bardzo udany. W cenie ok. 12 zł otrzymujemy 70 ml produktu w wygodnej, plastikowej tubce. Uwielbiam maski, które wystarczają na więcej niż jedno użycie i przede wszystkim znajdują się w higienicznym opakowaniu. Składnikiem aktywnym produktu jest melisa, pięciornik oraz oleje: ostropestowy, kukurydziany, sezamowy i makadamia. Jak sama nazwa wskazuje, maska ta ma działanie odżywcze i relaksujące a ponadto dzięki dużej zawartości olejów naturalnych pozwala przywrócić skórze zdrowy koloryt i wspomaga procesy regeneracji. I moim zdaniem robi dokładnie to, co obiecuje producent. Jakiś czas temu miałam bardzo odwodnioną skórę i szukałam czegoś, co złagodzi napięcie i pozwoli mi znowu w pełni cieszyć się makijażem dłużej niż przez kilka godzin. Wówczas stosowałam codziennie na noc ową maseczkę i naprawdę już po 1 użyciu widziałam ogromną różnicę.  Cudowny zapach melisy idealnie odpowiada rytuałowi  wieczornej pielęgnacji. Uspokojona zasypiam jak dziecko. Sposób użycia na opakowaniu przedstawia się następująco: nałożyć maskę na 15 min, następnie nadmiar usunąć wacikiem. Robiłam dokładnie tak, jak zaleca producent, nie żałując sobie ani grama. Maska tak bardzo mi się spodobała, że podobny rytuał zaczęłam wykonywać na moim chłopaku, aby wszędzie w koło czuć tę cudowną woń :D Gorąco polecam i u mnie na 1 tubce na pewno się nie skończy.

Skład: Aqua, Isostearyl Isostearate, GlycerinSilybum Marianum Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Isopropyl Isostearate, Melissa Officinalis Leaf Extract, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetyl, Palmitate, Sorbitan Palmitate, Sorbitan Oleate, Ricinus Communis (Castor) Seed OilHydrogenated Castor Oil, Ethylhexyl Palmitate, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Potentilla Erecta Root Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Zea Mays (Corn) Oil, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Pentaerythrityl Distearate, Panthenol, Sodium Polyacrylate,PEG-8 Tocopherol,Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sodium Phytate, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum, Citral, Limonene.


buna odżywcza maseczka relaksująca

ŻELOWA MASECZKA ŁAGODZĄCA ALOES

A tę maseczkę kupiłam za sprawą Kapryska, ponieważ napisała mi na Insta, że działa lepiej niż sam żel aloesowy. Żele aloesowe nie są moim must have, nie widzę w nich tej cudownej mocy, choćby kosztowały nawet 50 zł. Owszem, są dobre na lato, gdy moja skóra potrzebuje minimalistycznej pielęgnacji i ukojenia, ale solo nie zdziałają cudów. Tymczasem maseczka żelowa Buna wpadła w moje ręce, bo wśród składników aktywnych dopatrzyłam się aloesu, babki lancetowatej, kwasu hialuronowego i pantenolu. Bardzo ciekawe zestawienie o działaniu łagodzącym, nawilżającym i regenerującym. Akurat jakiś diabeł mnie ostatnio opętał i postanowiłam coś skubać przy twarzy, co już dawno mi się nie zdarzało i zamiast oczyścić skórę, zrobiłam sobie jedno wielkie ziaziu na policzkach w postaci czerwonych, bolących ranek. Cóż, chyba nie przewidziałam, że skóra jest już delikatniejsza i bardziej wrażliwa. No to znowu starym zwyczajem nałożyłam duuużo żelowej maski na twarz na ok 15 min, po czym w sumie nie było czego ścierać wacikiem. W tej chwili sama już nie wiem, która maska jest lepsza - łągodząca czy ożywcza. Niemniej jednak łagodząca działa nieco inaczej - wchłania się niemal do matu, głębko nawilża i uspokaja zaczerwienioną skórę. Nad ranem skóra jest na tyle ładna, że nie muszę po niej myć twarzy żelem z wodą, tylko wystarczy przejechać tonikiem i już mogę nakładać nową pielęgnację.  Cena identyczna jak w przypadku maski odżywczej, czyli ok. 12 zł. 

Skład: Aqua/Water, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Bacopa Monnieri Extract, Saccharide Isomerate, Urea, Caprylyl Glycol, Plantago Lanceolata Leaf Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydrolyzed Wheat (Triticium Vulgare) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Panthenol,  Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate, Sodium Phytate, Parfum.

buna maseczka łagodząca aloes


PŁYN MICELARNY DO KAŻDEGO TYPU SKÓRY MELISA

Zastanawiam się, czy dobry płyn micelarny jest ciężko wyprodukować? Bo jeśli tak, to zrozumiem, dlaczego na rynku kosmetycznym dostępnych jest tak mało skutecznych produktów oczyszczających. Od płynu micelarnego oczekuję delikatności, skuteczności i przede wszystkim wielofunkcyjności. Niestety płyn micelarny Buna do każdego typu skóry do takich nie należy. Nasza przygoda zaczęła się już w sklepie, gdzie w pierwszym opakowaniu płyn wylewał mi się do koszyka. Zgłosiłam to sprzedawcy i Pani dała mi inną sztukę, która w domu okazała się równie nieszczelna. Płyn zamknięty jest w plastikowej butelce z korkiem na taki specyficzny zatrzask. I niestety płyn przez niego ucieka, więc strzeżcie się albo zwyczajnie sprawdźcie, czy tak jest we wszystkich, czy tylko w moich butelkach. Nie przejmuję się takimi bzdurami, bo najbardziej chodzi mi o działanie. Składnikiem aktywnym tego płynu micelarnego jest melisa, woda chabrowa i alantoina. Skromniej, ale płyn micelarny dla mnie ma zmywać makijaż a nie pielęgnować skórę. Od tego mam inne kosmetyki. Tego samego dnia zaczęłam wykonywać demakijaż począwszy od oczu. Na opakowaniu widniała informacja jakoby w tej kwestii też się sprawdzał więc zaczęłam od strefy, gdzie oczyszczanie widać najlepiej. Niestety po kilku sekundach od przyłożenia i próbie wytarcia rozpuszczonych resztek makijażu, wszystko zaczęło mi się mazać. Z wielkim trudem domyłam jedno oko i drugie już dokończyłam resztkami różowego Garniera.  Poczułam wówczas ogromną ulgę, bo wiadomo, że oczy to bardzo wrażliwy obszar i nie lubi tarcia ani nadmiernej eksploatacji. Następnie przeszłam do zmywania makijażu na twarzy i cóż, było trochę lepiej, choć przypuszczam, że wcale a wcale nie został on dokładnie usunięty. Nie umiem niestety tego w 100% ocenić, bo stosuję wieloetapową pielęgnację i po zmywaniu makijażu płynem, przystępuje do masażu olejkiem myjącym, który usuwa resztki nieczystości.  Niemniej jednak poczułam zawód, bo duża butelka 380 ml w cenie 12 zł w promocji i dobry skład narobił mi wielkich nadzieji. Co ciekawe, główną substancją myjącą w składzie jest Poloxamer 184, czyli dokładnie ta sama co w moim ulubionym różowym płynie micelarnym Garnier. No cóż, nie wiem czemu tutaj ze skutecznością jest dużo gorzej. Szkoda, może inne wersje są dużo lepsze? 

Skład: Aqua/Water, Poloxamer 184, Glycerin, Centaurea Cyanus Flower Water, Cocamidopropyl Betaine, Methylpropanediol, Melissa Officinalis Leaf Extract, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Coceth-7,ppg-1-Peg-9 Lauryl Glycol Ether,PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Citral, Limonene



Podsumowując, z obu masek jestem bardzo zadowolona i używam ich na przemian z równie dobrym skutkiem, w zależności od tego, czego aktualnie potrzebuję bardziej. Płynu micelarnego z pewnością nie kupię ponownie, ponieważ nie jestem przekonana co do jego skuteczności. Myślę, że to nie koniec mojej przygody z kosmetykami Buna. Od dawna nie miałam do czynienia z tak dobrą marką, powszechnie dostępną w drogeriach. Mam zamiar dokupić jeszcze maskę oczyszczającą i przeciwzmarszczkową oraz coś do pielęgnacji ciała. Koniecznie dajcie znać, co u Was sprawdziło się z tej marki, z czego jesteście szczególnie zadowolone lub co Was kusi?


Pozdrawiam,
J. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)