1/09/2018

Płynny podkład mocno kryjący HEAN Never be better coverage - hit czy kit?

Ostatnio pisałam o kremie BB, który z porządnym kryciem nie miał nic wspólnego, był to raczej produkt, który  ja osobiście bardzo lubię na co dzień, gdy sytuacja nie wymaga ode mnie nieskazitelnego looku no i gdy cera mi na to pozwala. Wówczas wiele z Was napisało, że potrzebuje czegoś bardziej kryjącego i wówczas przypomniałam sobie o podkładzie, którego używam od czasu do czasu odkąd w październiku zawitał w mojej kosmetyczce. Jak się sprawdził w przypadku bardziej kryjącego makijażu? Czy naprawdę można go nazwać podkładem mocno kryjącym? Na te i owe pytania odpowiedź znajdziecie poniżej. Chętnie porównałabym ten podkład ze słynnym Catrice bądź ostatnio chwalonym Eveline, ale niestety nie miałam żadnego z nich. Mam nadzieję, że zdjęcia pomogą Wam nieco w ocenie stopnia krycia tego podkładu.



OBIETNICE PRODUCENTA:

  • NIEWIDOCZNY EFEKT DRUGIEJ SKÓRY
  • Maskuje wszelkie niedoskonałości cery.
  • Pozostawia skórę naturalnie matową i wygładzoną.
  • Zapewnia wysokie krycie i pozwala je nabudowywać w zależności od potrzeb.
  • Kontroluje nadmiar wydzielanego sebum.
  • Długotrwała lekka formuła perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry, bez efektu maski.
  • Cera wygląda nieskazitelnie i świeżo, gotowa na światła kamer i jupiterów

KOLORYSTYKA:

Do wyboru mamy 5 odcieni : 100 Vanilla Milk w tonacji ciepłej, 101 Creation Natural w tonie neutralnym i 102 Glory Beige, 103 Hummus Beige oraz 104 Chana Beige w tonacji chłodnej. Niby niewiele, ale w swojej ofercie Hean ma takie cudo jak rozjaśniacz i przyciemniacz do podkładów. I to jest rewelacja. Zawsze miałam problem z odpowiednim doborem kolorystycznym, a teraz każdorazowo mogę tworzyć własny, idealnie dobrany podkład do mojego koloru skóry. O dziwo, dla mnie odcień Vanilla Milk okazał się za jasny i musiałam użyć przyciemniacz. W związku z powyższym prawdziwe bladziochy będą zadowolone, bo ten podkład jest naprawdę jasny. 


EFEKTY:

Podkład mocno kryjący never be better ma postać płynną, co nieco odbiega od mojego dotychczasowego wyobrażenia na temat podkładów  kamuflujących. Nie jest to produkt szybko zastygający, więc z powodzeniem można go rozprowadzać chwilę dłużej. Po jednej warstwie podkładu nie zauważyłam spektakularnego krycia. Zdecydowałam się więc na dołożenie kolejnej warstwy na policzka i wówczas efekt był zadowalający. Podkreślam, że ani na zdjęciach, ani później nie stosowałam już żadnego korektora w celu przykrycia ewentualnych niedoskonałości. Podkład ten ma wykończenie półmatowe, a zatem bez porządnego przypudrowania się nie obejdzie. Z efektów stosowania tego podkładu, najbardziej w oczy rzuciła mi się struktura skóry po jego aplikacji. Nie wiem jak to prawidłowo opisać, ale  skóra nie jest to gładka jak po Photoshopie , a lekko ziarnista co z daleka nie jest widoczne, ale jeśli przyjrzeć się bliżej to nie jest ciekawie... Jak widzicie nie mam już jakichś większych zmian trądzikowych a i tak podkład nie leżał sobie pięknie i gładko. Pod podkład zaaplikowałam standardowo lekki krem z filtrem 50 SPF i nic więcej. Może gdybym użyła bazy pod podkład efekt byłby nieco inny. Niemniej jednak nie można odmówić trwałości tego produktu. Po 10 h od aplikacji podkład ten nie ściera się, nie prześwituje i właściwie prócz lekkiego świecenia pozostaje w stanie nienaruszonym. Nie uważam, że jest to produkt super wow maskujący ( no chyba, że nałożycie nie wiadomo jaką ilość, ja podziękuję), ale trwały, nieobciążający i przede wszystkim nie zapychający. Te zalety najlepiej obrazuje opinia mojego kolegi, który w Sylwestra dał się namówić koleżance na makijaż. Nałożyła mu na twarz jakiś mocno kryjący podkład i chłopak po godzinie wręcz się prosił o produkt do demakijażu. Nie mogł zrozumieć, jak na co dzień dziewczyny mogą smarować się kremem, w którym jego skóra jak to ujął wręcz się "dusi". Duszenie się skóry to idealne określenie wiele podkładów kryjących, z którymi miałam wątpliwą przyjemność się spotkać. Ten przynajmniej taki nie jest, pewnie ze względu na lekką formułę.


Podsumowując, nie uważam, że jest to słaby produkt, ale nie do końca nazwałabym go mocno kryjącym. Rzeczywiście, wydaje mi się, że na zdjęciu wygląda całkiem korzystnie, zgodnie z obietnicami producenta, ale na żywo, jeśli przyjrzeć się bliżej to struktura skóry jest bardziej ziarnista niż gładka jak rodem z Photoshopa.  Brawa dla Hean za stworzenie bardzo jasnego koloru oraz możliwości kupna rozjaśniacza i przyciemniacza do podkładów, które dla mnie okazały się bardzo użyteczne i to nie tylko do tego produktu. Produkt dostępny w sklepie internetowym w cenie 36,00 zł, widziałam go też w Hebe w dużo korzystniejszej cenie, ale niestety nie pamiętam dokładnie za ile.

Jak sądzicie warto go wypróbować?
 Czy słynny Catrice i Eveline są lepsze?
Buźka ;*

20 komentarzy:

  1. Czyli nic specjalnego...ziarnista skóra? Za 36 zeta?! Ale za to opakowaniem "wzorowany" na Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, dla mnie 100% obietnic nie zostało spełnione :( Owszem jest trwały i ładny kolorystycznie, ale nie jest to spektakularny efeky krycia i przede wszystkim wygładzenia :(

      Usuń
  2. To raczej się nie skuszę. Jakoś mnie nie zachęcił ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zastanawia jak z tej buteleczki wydobyć produkt do ostatniej kropli?? Najbardziej kryjącu podkład jaki miałam to vichy Dermablend, ale używam go tylko na wielkie wyjścia bo na co Dzień jest za ciężki. Masz piękny kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepiej Ci bez podkładu :P jakoś tak skóra wygląda w nim ciężko i widzę tą ziarnistość. Próbowałaś czegoś bardziej rozświetlającego niż kryjącego? Masz super skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, co za komplement :O Właśnie, nawet na zdjęciu widać ten brak wygładzenia. Czasem próbuję i właśnie zdecydowanie lepiej sprawdził się u mnie podkład typu cushion od Hean. On ma taką formułę rozświetlająco - nawilżającą.

      Usuń
  5. Nie wiem co myśleć? ta ziarnistość jest niepokojąca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też go testuję, ale na razie nie wyrobiłam sobie jeszcze o nim zdania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam wrażenie, że on za bardzo podkreśla rozszerzone pory ;/ Nie przypadł mi jakoś bardzo do gustu ;/ Kolor ok, ale moja pipetka bardzo słabo nabiera produkt ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moja podobnie działa, myślałam, że to tylko moje opakowanie tak ma... Właśnie o tym mówię, nie ma tego efektu gładkości, tylko jakby jeszcze gorzej było.

      Usuń
  8. Z Hean jeszcze nic nie miałam, ale nie wiem, czy kiedyś po coś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejna marka inspirująca się na Catrice. Eveline też ma podobne opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie rozumiem po co tworzyć niemal identyczne opakowanie ;/

      Usuń
  10. Jestem pod wrażeniem Twojej bardzo rzeczowej i szczerej recenzji.
    Dzięki niej wiem, że ten podkład nie jest dla mnie, bo uwielbiam efekt maksymalnie wygładzonej cery.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zupełnie mnie zniechęciłaś, ale to dobrze, bo pewnie w końcu z ciekawości bym go kupiła, a teraz – nie mam już zamiaru :). Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem zadowolona z niego, dla mnie ma dobre krycie i ogólnie spisuje się również dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że nie ma efektu gładkości, bo to właśnie bardzo lubię w podkładach. A tak nawet u mnie byłby widoczny :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Pokochałam jego pierwowzór z Catrice ;)

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)