12/28/2017

Yase Cosmetics prawdziwie naturalne kosmetyki | Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Wielokrotnie słyszymy frazę kosmetyki naturalne.  Ba,  nawet w nazwie wiele firm umieszcza dopiski sugerujące, że producent tworzy swoje kosmetyki w zgodzie z naturą. Często niestety okazuje się, że to zwykłe mydlenie oczu i aby rozpoznać prawdziwy kosmetyk naturalny po prostu trzeba zajrzeć do jego składu. Dziś opowiem Wam o wyjątkowym kosmetyku, który powstał na bazie surowców botanicznych i mineralnych, które zostały pozyskiwane z różnych zakątków świata. Jego receptura jest w 100 % organiczna, wegańska i bezglutenowa. Przedstawiam Państwu serum z ekstraktem z rodochrozytu.
Firma Yase Cosmetics swoje receptury tworzyła aż przez 7 lat. W tym czasie poszukiwano najwyżej jakości składników naturalnych oraz testowano powstałe formulacje. W końcu udało się stworzyć 5 kosmetyków naturalnych wolnych od wszelkich substancji syntetycznych. Każdy z tych produktów pozbawiony jest jakichkolwiek konserwantów a ich trwałość wynosi 3 miesiące od daty produkcji. Ze względu na świeżość przygotowanego kosmetyku i brak konserwantów bezwzględnie należy przechowywać je w lodówce.


Nigdy dotąd nie miałam aż tak naturalnego produktu. Pomimo dobrych składów nie wymagały one przechowywania w chłodnym miejscu ani data przydatności nie była aż tak krótka. Przyznam, że początkowo wzbudziło to we mnie lekki niepokój, że przecież ja nie zużyję tego kosmetyku tak szybko, że pewnie będę zapominać aż w końcu się przeterminuje i wyląduje w koszu. Nic bardziej mylnego - sposób przechowywania i termin ważności okazał się ogromną motywacją do regularnego stosowania serum. Moja buteleczka wystarczyła mi na 2 miesiące regularnego stosowania, więc swoją opinię opieram na podstawie wykończonego do dna produktu. Jesteście ciekawe jak się spisał?

Serum Yase z ekstraktem z rodochrozytu ma postać bezbarwnego żelu o zapachu mięty pieprzowej. Trochę kojarzy mi się ze świeżo zaparzoną miętą z mojego ogródka. Opakowanie, w którym znajduje się serum to butelka typu air less, czyli taka, w której dzięki pompce nie zostaje ani kropelka zmarnowanego produktu. Oprócz ekonomiczności jest to też najbardziej higieniczna forma, w jakiej można umieścić produkt, który przecież przy otwarciu ma kontakt z powietrzem.


INCI
: Aqua, Glycerin, Rhodochrosite Extract, Panthenol, Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum, Tocopheryl Acetate, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Limonene

Główną substancją aktywną jest płynny ekstrakt z rodochrozytu. Jest to minerał bogaty w mangan, stymulujący naturalne funkcje ochronne skóry. Powoduje silny efekt odświeżenia, pobudzenia i regeneracji naskórka. Co więcej, stymuluje syntezę kolagenu przez co staje się ona bardziej napięta i wygładzona. Ponadto, wysoko w składzie znalazł się  ekstrakt z ginkgo biloba znany również jako miłorząb japoński, który ma działanie przeciwstarzeniowe a także  wzmacnia naczynia krwionośne oraz podnosi poziom nawilżenia skóry. Podobne działanie niesie ze sobą wyciąg z kawowca. Na koniec miło jest znaleźć w tym składzie kwas PHA czyli glukonolakton. Za zapach produktu odpowiedzialny jest naturalny olejek z liści mięty.

Teraz przejdźmy do praktyki - serum stosowałam na początku, czyli przez około miesiąc codziennie rano i co drugi dzień wieczorem. Później, aby nieco zaoszczędzić produktu i wprowadzić inne substancje odżywcze stosowałam go tylko na dzień.  Serum aplikowałam na  wilgotną skórę twarzy i już po kilku sekundach od nałożenia wchłaniał się do matu. Musiałam się bardzo spieszyć, aby od razu zaaplikować porcję na całą twarz i szyję, bo skóra po prostu go spijała. Zauważyłam, że serum dobrze współpracuje z filtrem, bogatymi kremami, olejkami lub każdym innym produktem, który nie ma wodnistej konsystencji. Nie wiem o co chodzi, ale bardzo lekkie wodniste kremy rolowały mi się na tym serum. Zastosowany solo lub z inną formułą układał się bezbłędnie. Stosowanie tego serum zbiegło się w czasie, gdy moja skóra przechodziła kurację dermatologiczną i śmiało mogę stwierdzić, że zdecydowanie jej w tym pomagało. Skóra była rozświetlona, odżywiona i ukojona. Myślę, że dodatkowo pomagał w tym efekt chłodzenia, jaki zapewniło przechowywanie tego produktu w lodówce.
Podsumowując, jest to wysokiej jakości produkt o równie wysokiej cenie. Niestety serum to kosztuje 249,00 zł i możecie je nabyć na stronie producenta. Zdaję sobie sprawę, że jest to zabójcza kwota, ale w sumie tyle samo trzeba zapłacić za większość produktów do pielęgnacji twarzy w popularnych drogeriach typu Douglas czy Sephora. Jeśli szukasz skutecznego, dobrze nawilżającego i bezpiecznego dla cery tłustej, mieszanej bądź trądzikowej produktu, to ten kosmetyk może być dla Ciebie.
Pozdrawiam,
Justyna ;*




17 komentarzy:

  1. właśnie go stosuję i póki co się spisuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam go! w zpasach mam drugie opakowanie :) ale jeszcze nie jest otwarte. akurat dostałam na drugim spotkaniu i jestem z tego powodu bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rewelacyjny, szkoda tylko, że cena taka zaporowa i ja póki co nie mogę sobie pozwolić na drugie opakowanie.

      Usuń
  3. Dużo dobrego o nim czytałam i słyszałam, mimo to cena wciąż pozostaje dla mnie zaporowa, więc z pewnością właśnie przez to w najbliższym czasie po niego nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jak duża liczba tutaj zgromadzonych. Widzą, że to ciekawy produkt, ale nie każdy ma taki zasób gotówki w portfelu...

      Usuń
  4. Też jestem z niego zadowolona, ale własnie wkurza mnie to rolowanie. Myślałam, że to tylko ja to zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie to rolowanie zauważyłam od pierwszego użycia. Dlatego zaczęłam kombinować z kremami, z którymi go stosuję albo po prostu solo :)

      Usuń
  5. Mam je, ale kurację zacznę stosować z nowym rokiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam je w zapasach i jestem bardzo ciekawa jak się u mnie spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam o nim, ale cena faktycznie wysoka. Może jak będę miała przypływ większej gotówki to po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzieś o nim czytałam ale trzeba przyznać cena jest zwala z nóg:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam niewiele recenzji w sieci, ale niedługo powinno ich być znacznie więcej, zobaczymy co sądzą inni :)

      Usuń
  9. No w sumie cena zbija z nóg, ale jestem zawsze zdania że lepiej dać raz a porządnie i mieć dobre efekty, niż kupować setki kosmetyków (które tak czy siak wyniosą nam blisko ceny jednego produktu). Nie miałam, ale będę w Polsce to się skuszę! ☺
    Obserwuje! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że miałaś jeszcze bardziej naturalne kosmetyki jak np. tłoczone na zimno oleje :D
    Filozofia firmy godna pochwały, skład również niczego sobie, ale z drugiej strony nie ma w sobie takich cudów żeby wydawać 250 zł na dwa miesiące :) Zdecydowanie się na nie nie skuszę choć tak jak mówię - filozofia marki do mnie przemawia i cieszę się, że Ci posłużyło :)
    Tak dla kontrastu - ja wczoraj zrobiłam swoje serum z Biochemii Urody z nianynamidem. Kosztowało...35 zł a bogactwo składu mogłoby powalić :D Zobaczymy jak się sprawdzi, bo wróciłam do Atredermu (o czym już wiesz) i prowadzę ostrą batalię przeciw przebarwieniom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić ;D
      O proszę, koniecznie daj znać po jakimś czasie jak to serum się sprawdziło :D

      Usuń
  11. Też się z nim bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)