12/11/2017

Must have wśród kremów pod oczy - Hristina Cosmetics naturalny wygładzający krem pod oczy z wyciągiem ze ślimaka [recenzja]

Jakiś czas temu w ramach współpracy z czeską firmą kosmetyczną Hristina Cosmetics miałam okazję wytestować wybrane przez siebie produkty. Przyjęłam propozycję, gdy tylko zobaczyłam, jak interesujące składy i produkty posiada ta mała, rodzinna manufaktura kosmetyków naturalnych. Informuję Was moi drodzy o tym fakcie na początku, aby nie było wątpliwości. Opinia na ich temat jest tylko i wyłącznie moja, pamiętajcie o tym. No to przejdźmy do konkretów, bo chcę Wam dziś pokazać krem, który moim zdaniem zasługuje na miano jednego z najlepszych kremów pod oczy. Zacznijmy jednak od przedstawienia firmy, która dla mnie było totalną nowością, pomimo, że na rynku istnieje od 1997 roku. 



Hristina Cosmetics jest małą, rodzinną firmą, która powstała w 1997 r.  Osobą odpowiedzialną za produkcję jest pani Hristina, której imię wykorzystano w nazwie firmy. Co ciekawe, posiada ona bardzo stare receptury, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Jej prababcia także zajmowała się produkcją kosmetyków naturalnych, głównie wykorzystując lecznicze właściwości ziół. Najstarsze perskie przepisy i receptury pochodzą od rodziny Dehersan, Imponujący jest fakt, że wszystkie przepisy i metody produkcji znają tylko członkowie rodziny, aby zapobiec ich podrabianiu. Kosmetyki tworzone są z pasją, najczęściej wytarzane ręcznie w fabryce w małym miasteczku Kostenets u podnóża gór Riła. Wszystko tworzą sami, uwierzycie? 

Wygładzający krem pod oczy z wyciągiem ślimaka zaintrygował mnie składem. Nigdy dotąd nie widziałam aż tak bogatego składu w kremie pod oczy. Co więcej, znalazły się w nim substancje takie jak masło shea, które od dawien dawna budzą mój niepokój. Wielokrotnie próbowałam stosować na noc krem pod oczy z masłem shea i zawsze kończyło się to tak samo - zapuchnięte, łzawiące oczy nad ranem. Omamił mnie jednak ten wyciąg ze ślimaka i po prostu nie mogłam się na niego nie skusić. Raz kozie śmierć, najwyżej nie będę go używać, choć patrząc na skład, szkoda by było! Zobaczcie same, z czego składa się ten produkt.

INCI: AQUA, GRAPE SEED OIL, SHEA BUTTER, SIMMONDSIA CHINENSIS OIL, CACAO BUTER, SNAIL SECRETION EXTRACT, MAGNEZIUM, ZINK OXIDE, TILIA TOMONTOSA EXTRACT, ACHILLEA MILLEFOLIUM EXTRACT, BEESWAX

SKŁAD: woda, olej z pestek winogron , masło shea, olej jojoba, masło kakaowe, wyciąg ze ślimaka, magnez, tlenek cynku,  ekstrakt z lipy srebrzystej, ekstrakt z krwawnika pospolitego, wosk pszczeli.
Widzicie ten skład? Po prostu doskonały. Wówczas pojawiła się obawa nr 2, czyli  tłustość. Patrząc na zawartość maseł i olei w składzie, można by się spodziewać niesamowitego tłuściocha. Nie wiem jak ta firma to robi, ale żaden ich produkt, który dotychczas stosowałam nie pozostawia tłustej warstwy. Ten krem nie stanowi wyjątku.  Ma postać gęstego, kremowego masełka, które nabieram z opakowania patyczkiem kosmetycznym w celu zachowania jak największej higieny.  Aplikuję niewielką ilość, delikatnie wklepując i wmasowując. Ba, odważyłam się nawet nałożyć go na powiekę po tym, jak zobaczyłam jak się wchłania. Ten krem łączy w sobie niemożliwe: w krótkim czasie wchłania się do matu, nie pozostawiając uczucia lepkości czy tłustości, jednocześnie nad ranem pod oczami wyczuwalna jest warstwa ochronna kremu.  


 
Podsumowując jego działanie i rozliczając obietnice producenta stwierdzam, że ten krem

- rzeczywiście wygładza zmarszczki pod oczami 
- nie uczula i nie powoduje zapuchnięcia oczu 
- szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy 
- ma dość intensywny, bardzo przyjemny oryginalny zapach
-  pozostawia długotrwałe uczucie nawilżenia
- idealny produkt odżywczy na noc, na dzień jeszcze go nie próbowałam, ponieważ pod korektor wolę aplikować nieco lżejsze, wodniste produkty
-  ma dużą pojemność jak na krem pod oczy, bo aż 25 ml! 

Co mi się nie podoba?

Nie podoba mi się szata graficzna i opakowania.  Uważam, że warto nad tym popracować, jeśli firma rzeczywiście pragnie zwiększyć grono odbiorców. Produkty są znakomite, mają genialne składy i działanie, ale szata graficzna nie powala. Owszem, słoiczek mi nie przeszkadza, choć wolałabym tubkę z dozownikiem, ale już same etykietki, są kiepskie. Wiem, że to szczegół i jeśli ktoś już wypróbuje to będzie wiedział, że warto by było stosować te kosmetyki nawet w białym plastikowym opakowaniu, ale jednak estetyka robi swoje. Być może wynika to z faktu, że sam kosmetyk jest drogi i firma nie chce obarczać klientów dodatkowym kosztem opakowania.  W takim czy innym opakowaniu, uważam, że naprawdę warto! 

Cena tego kremu pod oczy to 75 zł za 25 ml.  Niby to dużo, ale biorąc pod uwagę pojemność i skład, to naprawdę mało. Standardowy słoiczek  zawiera 15 ml, więc gdyby patrzeć na cenę  tego produktu w tej pojemności to kosztowałby on ok. 45 zł.  Wcale nie tak drogo, prawda?  Ten jak i wiele innych produktów firmy Hristina Cosmetics możecie zakupić w ich w sklepie internetowym.

Dajcie znać, czy kiedykolwiek mieliście styczność z Hristina Cosmetics? Może któraś z Was inny produkt, który z czystym sercem może polecić? 

26 komentarzy:

  1. Nie słyszałam jeszcze o tej marce, krem zapowiada się nieźle. Mi szata graficzna nawet się podoba (choć nie zachwyca, to fakt), za to bolą mnie oczy od tej Hristiny przez H :) Ja wiem, nazwa własne, ale jednak człowiek się opatrzył z Christiną i inaczej jakoś nie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrz, kompletnie na to nie zwróciłam uwagi ;-)

      Usuń
    2. Właśnie ja też na początku myślałam, że to może literówka, a tu rzeczywiście przez H:) Cena jest dobra jak na taką pojemność:)

      Usuń
  2. Nie słyszałam jeszcze o tej marce, ale recenzja zaciekawiła mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tej pory też nie i na blogach także nie ma zbyt wielu recenzji :)

      Usuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej firmie, ale Twoja recenzja zdecydowanie mnie zaciekawiła =)

    OdpowiedzUsuń
  4. oo dobrze wiedzieć, ja z tej serii skusiłam się na żel-tonik i jak na razie jestem zachwycona, podobnie jak z ich olejem do masażu snow flower - co za zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żel tonik antybakteryjny? jeśli tak to ja też ;)

      Usuń
  5. Ja już miałam okazję słyszeć o tej marce, używam własnie ich kremu pod oczy, ze złotem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze złotem? I jak się spisuje? mnie właśnie skusił ten ślimak w składzie :D

      Usuń
  6. Nie słyszałam o nim wcześniej, ale mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam o tej marce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może kiedyś poznasz, fajnie gdyby firma była lepiej dostępna :)

      Usuń
  8. A ja ci powiem że mnie nawet opakowanie i ogólnie wizualnie się podoba. Jeśli nie podrażnia, wygładza i nawilża to chętnie go wypróbuję ale to za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba tylko ja taka sroka jestem i nawet od opakowania wymagam cudów :D

      Usuń
  9. Nie znam tego kremu i chyba czytam o nim po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dużo u Ciebie zielonego .. a zielony mnie uspakaja ;D na pewno będę często do Ciebie zaglądać ! :)
    obserwuje i zapraszam do siebie :)
    https://kaarolkaa95.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj przydałby mi się taki kremik.

    OdpowiedzUsuń
  12. kuszą mnie te kremy ze śluzem ślimaka... jak na razie jeszcze nie próbowałąm
    obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogromnie mi się podoba! Na razie jednak mam zapas kosmetyków pod oczy, ale jak skończę to możliwe, ze się skuszę. Bardzo lubię ślimakowy filtrat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po raz pierwszy stosowałam kosmetyk ze ślimakiem. Pomimo tylu lat blogowania ciągle mnie to omijało :)!

      Usuń
  14. Jak ja lubię takie odkrycia! Marka dla większości nieznana, choć już sporo czasu istniejąca na rynku i produkt, który świetnie się sprawdził. Twoja recenzja jest bardzo przekonująca i chętnie bliżej przyjrzę się temu kosmetykowi w dalszej przyszłości (najpierw niech wyjdę z moich zapasów) :) W ogóle muszę w końcu przetestować jakiś produkt ze śluzem ślimaka, bo tyle dobrego o takich produktach się naczytałam, a jeszcze nigdy takowego nie używałam. Najwyższy czas to zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O, ten kremik to chyba coś dla mnie. Marki nie znam i mimo szaty graficznej, która również nie przypadła mi do gustu mogłabym się skusić na ten produkt. Lubię takie składy, a i cena nie jest zbyt wysoka. Fajnie, że firma ma własne receptury i są strzeżone, bo pewnie dzięki temu kremy rzeczywiście są dobre a w dodatku interesujące. Zapiszę sobie ten kremik na listę, by o nim nie zapomnieć, a być może kiedyś znajdzie się w moich łapkach :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Rzeczywiście bardzo fajny skład, chyba się skuszę! Co do szaty graficznej - fakt, piękna nie jest, ale też nie kole w oczy jakoś szczególnie. Chociaż ta "Hristina" przes samo H już owszem.

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)