12/18/2017

Jak pozbyłam się trądziku w 4 miesiące po 7 latach walki? Efekty Atrederm 0,025% i świadomej pielęgnacji.

Mam wrażenie, że liczba osób zmagających się z problemami skórnymi stale rośnie. Ba, coraz więcej osób kompletnie nie wie, jak sobie z nimi poradzić. Dermatolodzy rozkładają ręce, bezrefleksyjnie oferując coraz to nowe leki - najczęściej te, które sugerują im przedstawiciele. Przez te 7 lat walki o piękną skórę nie znalazłam dermatologa, dla którego los pacjenta miałby jakiekolwiek znaczenie. Proces leczenia nijak też nie odpowiadał realiom codziennego życia, w którym wykonujemy makijaż, chodzimy do pracy i ogólnie rzecz biorąc mamy kontakt z drugim człowiekiem. Oferowanie przez nich leków na dzień i na noc, nieinformowanie o stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych czy nawilżaniu i natłuszczaniu skóry to chleb powszedni. Czy którykolwiek dermatolog powiedział Wam kiedyś, abyście byli cierpliwi, obserwowali swoją skórę i pilnowali, aby nadmiernie jej nie podrażniać? Czy kiedykolwiek byliście na prawdziwym wywiadzie lekarskim czy tylko zdążyliście powiedzieć, że macie trądzik a dermatolog w 3 sekundy podjął decyzję jakie leczenie będzie dla Was najlepsze? Tak było u mnie do czasu, aż sama zaczęłam pogłębiać swoją wiedzę i rozsądnie podeszłam do tematu. Było mi już wszystko jedno, bo gdy jednego razu usłyszałam, że już nic nie da się zrobić i najlepiej sięgnąć po doustną izotretinoinę, postanowiłam sama zacząć się leczyć, zwłaszcza, że w Internecie można znaleźć wiele przykładów osób, które dzięki świadomej pielęgnacji i podejściu do procesu leczenia osiągnęły sukces. Zapraszam do przeczytania i oglądania. Być może dla kogoś ten post stanie się motywacją i zwiększy wiarę w to, że nawet uporczywy trądzik da się wyleczyć.


4 miesiące temu poszłam do dermatologa aby przepisał mi popularny w sieci lek na trądzik Atrederm. Wiedziałam, że z rozmowy z lekarzem nie wyniknie nic ciekawego, więc poszłam i po prostu powiedziałam co jest mi potrzebne. Oczywiście po krótce wymieniłam listę leków, jakie dotąd bezskutecznie stosowałam. Nie pomyliłam się za wiele, bo już po 5 minutach byłam za drzwiami gabinetu z receptą. Kupiłam i rozpoczęłam stosowanie. Początki były ciężkie, ale już po 2 miesiącach widziałam spore rezultaty. Więcej na temat 2 pierwszych miesięcy kuracji znajdziecie w poście, który napisałam tutaj. Czwarta buteleczka płynu okazała się kluczowa - w ciągu tych 30 dni na mojej twarzy nie zawitał ani jeden pryszcz - nie ważne, czy byłam przed, po czy w trakcie okresu. Po prostu nic się nie pojawiało, zaskórniki zniknęły a cera stopniowo zaczęła się wygładzać. Jak wygląda aktualnie moja cera? No cóż, nosi na sobie pamiątki w postaci przebawień po nie tak dawnych zmianach skórnych. Co więcej, pory są mocno rozszerzone, zwłaszcza w okolicach nosa. Na te dolegliwości Atrederm mi nie pomaga, więc po skończeniu tej kuracji sprawę powinny załatwić kwasy bądź mikrodermabrazja. I tak jestem w szoku, że po 7 latach ciągłych zmian skórnych w postaci ropnych wyprysków i twarzy zasypywanej zaskórnikami nie mam żadnych głębokich blizn czy uporczywych przebarwień.
Niewątpliwie największym sukcesem leczenia Atredermem jest zlikwidowanie ropnych stanów zapalanych, wytępienie zaskórników i wyrównanie struktury skóry. Już nie chodzę i nie ględzę, że wszystko mnie zapycha, bo od długiego czasu nic mi nie wyskakuje, a jak dotąd standardem było kilka nowych niespodzianek dziennie. Oczywiście nie rezygnuję z codziennego nawilżenia, odżywienia i regeneracji. Stosuję serum, lekkie kremy odżywcze i przede wszystkim krem z filtrem 50 SPF. Czytam składy, obserwuję skórę a przede wszystkim skrupulatnie ją oczyszczam. Wieloetapowe oczyszczanie daje mi pewność, że nic nie pozostało na mojej skórze, co mogłoby przyczynić się do powrotu tych ohydnych zmian skórnych. Czwarta buteleczka Atredermu straciła ważność i właściwie zostałam bez żadnego leku, który podtrzymywałby osiągnięte przeze mnie efekty. Wówczas Ziemolina pokazała na swoim blogu coś, co od razu przykuło moją uwagę, mianowicie Mediqskin. Jest to żel punktowy bez recepty z 0,02 % zawartością tretinoiny, 4% kwasu glikolowego oraz 0,2% PVA. Skład tak konkretny, że aż niebezpieczny. Raz posmarowałam pojedynczą zmianę, gdzie wydawało mi się, że za jakiś czas mogłoby się z niej coś wykluć to potem przez 3 dni z tego miejsca na maksa schodziła mi skóra. Jest potencjał, ale ostrożności nigdy za wiele.


I tak oto w 4 miesiące zdziałałam więcej niż przez 7 lat życia. Zbliżam się do magicznej granicy 25 roku życia i na moje urodziny w maju 2018 r. chciałabym cieszyć się już gładką, pozbawioną przebarwień i rozszerzonych porów cerą. Mediqskin  mam zamiar stosować tylko punktowo co kilka dni, bo jest naprawdę mocny  a moja skóra też nie jest tak odporna jak dawniej. W planach mam także zapisanie się na 3 zabiegi mikrodermabrazji ( na Grouponie za 100 zł można dostać taki pakiet). Następnym razem pokażę Wam moją pielęgnację rano i wieczorem. Koniecznie dajcie znać jak radzicie sobie z niespodziankami, czy kiedykolwiek miałyście podobne problemy?

Ściskam,
Justyna ;-)

29 komentarzy:

  1. Twój wpis podniósł mnie na duchu i teraz wierzę, że również będę mogła w końcu pozbyć się tego dokuczliwego problemu :) Niestety ciągle na mojej twarzy pojawiają się różne niemiłe niespodzianki. Co prawda nie aż w takim zaawansowanym stopniu jak u Ciebie, ale jednak od wielu lat ciągle coś mnie zaskakuje.
    Najgorzej teraz z moim czołem i policzkiem.
    Cieszę się, że nareszcie natrafiłaś na coś, co ci bardzo pomogło. Po przeczytaniu Twojego wpisu doszłam również do wniosku, że mi brakuje cierpliwości i systematyczności. A jest to kluczowe jeśli chcemy raz na zawsze pozbyć się trądziku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak teraz sobie myślę, że wszystko zależy od sposobu i podjętej metody leczenia niż nawet od samego leku. Wiele leków przerobiłam i żaden nie pomagał, bo być może używałam go źle :)

      Usuń
  2. Takich problemów nie miałam mi tylko przed okresem wychodzą a tak to nie. Twój wpis może bardzo pomóc innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara, ja mam nadzieję, że już nawet przed okresem nigdy się nie pojawią :))

      Usuń
  3. Gratuluję, że w końcu się udało, ogromna różnica:) Sama walczyłam z trądzikiem przez długie lata, pewność siebie wynosiła czasami -1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, już nie chcę mówić nawet o tym, jak skóra zaczynała się świecić i te ogromne wypryski....

      Usuń
  4. Ja również przez wiele lat borykałam się z uporczywym trądzikiem. Zawsze zazdrościłam dziewczynom, które miały piękną i idealnie gładką cerę. Stosowałam tony maści oraz antybiotyków, a efekty kuracji i tak były zazwyczaj krótkotrwałe. Teraz udało mi się na dobre pożegnać z trądzikiem, jednak na mojej buzi pozostały nieestetyczne blizny, które zawsze będą mi przypominać o tym problemie...
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam ten problem. Jestem po kuracji izotretoiną, ale trądzik powrócił po 5 latach. Czekam na wpisy z kosmetykami jakich używasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że się pojawi. No widzisz, wiele osób ma ten problem, że po kuracji trądzik i tak powraca.

      Usuń
  6. gratuluję! Wiem jak to walczyć z trądzikiem...;/ Ja teraz przygotowuję się na zabieg z kwasu glikolowego na blizny po trądziku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam kiedyś peeling kwasem glikolowym i zdziałał cuda na przebarwienia! :)

      Usuń
  7. Różnica jest ogromna :) Gratuluję i bardzo się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też walczę z trądzikiem, choć jest on mniejszy niż u Ciebie. Mimo wszystko i tak jest to męczący problem, i taki post podtrzymuje na duchu, bo jak widać, da się go powstrzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się da i dalej będę pokazywać jeśli tylko uda mi się uzyskać coś więcej :D

      Usuń
  9. Teraz to poważnie się zastanawiam też nad taką kuracją, mam 22 lata i mam właśnie już powoli dość użerania się z trądzikiem, a od jakiegoś miesiąca to w ogóle strasznie pogorszyła mi się cera. Codziennie jakaś nowa podskórna "gula" :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam często problemy skórne teraz jest to tylko raz w miesiącu, a dzięki temu, że zaczęłam stosować żel aloesowy !

    Zapraszam do Siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, żel alosowy to ja też próbowałam i nic... Zaraz zajrzę :)

      Usuń
  11. Mam ten żel punktowy, jednak moje opakowanie jest różowe. Ale to chyba ten sam produkt. Działanie ma świetne, ale bardzo trzeba z nim uważać

    OdpowiedzUsuń
  12. No muszę Ci powiedziec, że różnica jest naprawdę znaczna; ) Chyba i ja go kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowity efekt :) Trzymam kciuki, żeby było tylko lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. hmmm chyba też go przetestuję ;) Co do mikro to mam wszystkie moje klientki kochają ten odkurzacz (jak go nazywają) ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pod totalnym, totalnym wrażeniem :) Twój post niesie mi nadzieję!
    Ja trafiłam na świetnego dermatologa, ale ostatnio poczułam się zawiedziona - mimo, że obecna kuracja pomaga to i tak chciała mnie namówić na Acnenormin...A przecież to nie są cukierki! :/
    Mam Tetrę i Epiduo i jest dobrze - stanów zapalnych brak. Kazała mi obserwować skórę i Epiduo obecnie podrażnia mnie za mocno, za to świetnie sprawdza się punktowo :) Od stycznia planuję zatem powrócić do Atre a Tetra zahamuje jeszcze ewentualne stany zapalne. Tak sobie wmawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epiduo nic mi nie dawało, Tetralysal już kiedyś Ci pisałam jakie szkody wyrządził w moim organizmiźmie.. Czekam na posta od Ciebie jak tam przebiegają zmiany :)

      Usuń
  16. Mi bardzo pomógł Effeclar Duo +, ale wydaje mi się, że niedawno zmienili coś w składzie, bo ostatnia tubka którą kupiłam w październiku już nie działa tak dobrze. Ale Esencja Missha Time Revolution first essence (na bazie drożdży) mi zdecydowanie pomogła z przebarwieniami i szybszym gojeniem krostek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie ciekawego produktu :) Jeśli chodzi o effeclar duo + to miałam od koleżanki, która twierdziła, że nic jej nie pomaga. Podarowała mi go i kompletnie nie widziałam po nim rezultatów. Szczerze powiedziawszy nie lubię takich dermokosmetyków na trądzik. Albo lek albo kwasy i zabiegi. Mediqskin kupiłam, bo ma tretinonę w składzie co jest niezwykle rzadko spotykane :)

      Usuń
  17. Ja na szczęście nie miałam takiego problemu, ale efekty są faktycznie imponujące!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, super efekty osiągnęłaś. Ja planuję wybrać się do dermatologa, bo ostatnio moja cera szaleje, ale boję się właśnie, że każdy oleje mnie tak, jak kilka lat temu. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! :) // ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  19. Cały Twój wstęp o dermatologach mogłabym przekopiować i wkleić u siebie... Dokładnie tak samo... A jeszcze o filtrach usłyszałam, że po co? Przecież słońce jest cały rok? Masakra. Poszłam po receptę na Locacid jakieś 7 lat temu, to bardzo wiele zmieniło. Ale jeszcze więcej, gdy wyszło, że mam PCO i zaczęłam przyjmować "przymusowo" tabletki, wtedy skóra faktycznie się uspokoiła. Jestem ciekawa tego Mediqskin, ja teraz chwyciłam LIQ CR :)

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)