11/26/2017

Skuteczny i naturalny puder matujący w kompakcie? | PuroBio Cosmetics Indissoluble 02

Aby skóra tłusta i mieszana prezentowała się w miarę możliwie, niezbędny jest puder matujący. Dobitnie przekonałam się o tym, gdy makijaż na mojej twarzy musiał przetrwać dłużej niż kilka, a nawet kilkanaście godzin. Spójrzmy prawdzie w oczy, wyświecające się czoło, broda czy nos to nic atrakcyjnego. Dotąd testowałam wyłącznie pudry sypkie, nie zawierające talku, ponieważ wychodziłam z założenia, że to jedyna słuszna droga do długotrwale zmatowionej cery. Jak się okazało, na mojej skórze totalnie nie sprawdzają się pudry glinkowe i bambusowe, natomiast znakomicie działają i wyglądają pudry ryżowe. Polecam puder ryżowy z Ecocery i Paese z naciskiem na Paese. Puder w kompakcie to totalnie nie moja bajka i pewnie sama w życiu bym się na niego nie zdecydowała, gdyby nie okazja jaką było spotkanie blogerek w Krakowie. Akurat jakiś czas temu wykończyłam swój dotychczasowy puder matujący i postanowiłam zaprzyjaźnić się z naturalnym pudrem z PuroBio. Jesteście ciekawe jak sprawdza się w ekstremalnych sytuacjach, gdzie makijaż musi trzymać się nienagannie przez 12 godzin?



Puder kompaktowy PuroBio jest produktem wegańskim, bezglutenowym, przetestowanym na zawartość niklu oraz mającym certyfikat potwierdzający naturalność. Te argumenty zdecydowanie przemawiają za tym, aby ogóle zwrócić na niego uwagę. W składzie produktu na pierwszym miejscu znalazła się mika, będąca naturalnym wypełniaczem, która w połączeniu z dwutlenkiem tytanu, daje efekt zdrowej, rozświetlonej i optycznie wygładzonej skóry. Z kolei za efekt matu w produkcie odpowiedzialna jest skrobia kukurydziana, która posiada zdolność pochłaniania wilgoci ze skóry i zmniejsza produkcję sebum. Następnym składnikiem jest skawalan będący naturalnym składnikiem ludzkiego sebum, zapewniający miękkość i elastyczność skóry oraz ochronę przed parowaniem wody. Później na liście INCI znalazło się kilka barwników, witamina E, perfumy, masło shea, olej makadamia olej ze słodkich migdałów, olej z awokado i olej karanja w ilościach śladowych. W tym produkcie nie ma nic, czego sami nie bylibyśmy w stanie rozszyfrować.



Skoro znamy już skład, zwróćmy uwagę na dostępne kolory. Najjaśniejszym kolorem jest 01 neutro natomiast odcień, który trafił do mnie to 02 pigmentata. Do wyboru pozostaje jeszcze odcień 03 i 04, które polecane są do cery z zółtym odcieniem i ciepłych tonach o średnim i ciemniejszym typie skóry. Patrząc na kolor, który nomen omen trafił do mnie przypadkiem, śmiało mogę stwierdzić, że odpowiada on ciepłym, oliwkowym i żółtym karnacjom, czyli dokładnie takim, jakie potrzebuję. Zawsze mówiłam, że pasuje do mnie wszystko co włoskie i nawet w przypadku kosmetyków ta reguła się sprawdza. Odcień 02 to typowy ciepły odcień o żółtych tonach. Jest jasny i zdecydowanie sprawdzi się u osób z jasną karnacją na poziomie Ivory, golden fair etc. Myślę, że dla ekstremalnych bladziochów  lepiej sprawdzi się 01.

No i czas przejść do najważniejszego, czyli działania.  Puder ten stosuję każdego dnia odkąd skończył mi się sypki puder transparentny. Na początku najbardziej obawiałam się, czy podoła zadaniu jako puder podstawowy a nie tylko w celu dokonania drobnych poprawek. Tymczasem okazało się, że to bardzo dobry kosmetyk,  a jego główną zaletą jest:
- świetnie kryje prześwity, czyli miejsca, w których podkład się utlenił lub po prostu wytarł
- ma żółty odcień, który idealnie pasuje do mojej karnacji
- to puder w kamieniu, a matuje skórę na 5-6 h
- nie można z nim przesadzić, a zatem szybkie poprawki to czysta przyjemność, zwłaszcza, że w zestawie dołączono lusterko
- idealnie aplikuje się go puszkiem do pudru, dzięki temu kryje i wygładza drobne niedoskonałości
- ma naturalny skład,  przez co nie zapycha porów.

Zauważyłam jednak jedną wadę, która na początku bardzo mi przeszkadzała, ale po 2-3 dniach na szczęście stała się całkiem niewidoczna. Chodzi o zapach. Nie wiem w jakim celu ten puder jest tak mocno perfumowany i to w dodatku czymś o słodkim zabarwieniu. Zapach tego produktu kojarzy mi się z dojrzałymi bananami bądź innym owocem, co niekoniecznie mi odpowiada. Gdyby producent zrezygnował z tego dobrodziejstwa, byłabym o niebo szczęśliwsza. Na szczęście zapachu po jakimś czasie nie czuć na twarzy, a przy kolejnej aplikacji aż tak nie rzuca się w oczy.

Wracając do pytania początkowego: jak puder zachowuje się w ciągu 12 h od momentu aplikacji? Tuż po aplikacji skóra jest rozjaśniona, zmatowiona i lekko wygładzona. O dziwo, można nim sunąć po wcześniej nałożonym podkładzie i w jakiś magiczny sposób w ogóle go nie ściera. Po około 5-6 h intensywnej pracy widzę, że świeci mi się nos, broda i czoło. Wówczas ściągam sebum albo i nie i nakładam kolejną porcję pudru PureBio puszkiem zakupionym w SuperPharm.  Po kolejnych 5h znowu pojawia się błysk, ale już nie tak intensywny jak za pierwszym razem, więc już nic z tym nie robię. Nie jestem aż tak przewrażliwiona, aby cały dzień latać z lusterkiem i sprawdzać, czy aby czasem się nie świecę.  Powiem Wam, że jak na moją skórę, utrzymanie matu przez 5-6 h to już wyczyn. Pewnie na cerach normalnych i suchych taka jedna warstwa wystarczyłaby na cały dzień. Nad tym, czy jest w stanie mi zastąpić sypki puder ryżowy muszę się jeszcze zastanowić, natomiast z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest to produkt dobry i bardzo wygodny. Wreszcie mogę dokonać szybkich poprawek bez  obaw o wysypanie pudru czy biegania za lusterkiem. Cena tego pudru na stronie dystrybutora w tej chwili kosztuje 40,23 zł, natomiast w innych sklepach internetowych  cena maksymalna to ok. 50 zł.
Znacie markę PuroBio? Widziałam na innych blogach, że wiele z Was miało od nich krem BB. Jestem ciekawa Waszych opinii, czy warto wypróbować coś innego z oferty tej firmy i jakie są Wasze najskuteczniejsze pudry matujące?

17 komentarzy:

  1. totalna nowość jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to mnie akurat dziwi Kaprysku, bo Ty znasz baaaaardzo dużo nowych firm :D

      Usuń
  2. ja nie zawsze używam pudru, są takie dni gdy bardziej się świecę choć zdarzają się rzadko. przeważnie nie mam z tym problemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ja ostatnio bez pudru to ani rusz, bo krem z filrem 50 SPF lubi mi szybciej przetłuszczać skórę, ale jest niezbędny :)

      Usuń
  3. Ja od nich mam rozświetlacz ale jest za różowy dla mnie i dałam go do przetestowania koleżance. Na jej opinii zrobię wpis :) u mnie pewnie trwałość pudru byłaby podobna do twojej też tak do 6 godzin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, nie ma co na siłę używać jak ewidentnie Ci nie odpowiada. No nie będę oszukiwać, że jest to efekt matu na 12h, ale na mojej skórze żaden puder takiego nadaje, nawet najbardziej polecany w sieci.

      Usuń
  4. Też jestem z niego zadowolona. Mnie korci ich ten krem BB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też i jest szansa, że kolorystyka będzie ciekawa skoro pudry mają takie żółciutkie :)

      Usuń
  5. Nice post!! Your blog is interesting!!

    I follow you. Mind following back?

    http://asweetwoorld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio sporo czytam o tej marce i mam co raz większość chęć na ich produkty! Ten puder na pewno za jakiś czas pojawi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak na puder to troszkę kosztuje :) Ja się zastanawiam nad hitowym ryżowym, bo na razie stosuję po prostu skrobię ziemniaczaną :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam go, ale po Twoim opisie chcę go mieć! Moja skóra również bardzo szybko się świeci, a że dość sporo podróżuje to ten byłby idealny - z sypańcami nie czuję się bezpiecznie =)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś dla mnie, ale widzę że odcień pierwszy byłby dla mnie najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej marki.
    Zaraz przyjrzę się jej ofercie i być może przy okazji wypatrzę coś dla siebie:).


    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyjrzeć sie tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej marki, ale z zaciekawieniem czytałam Twój post. Wciąż poszukuję pudru idealnego dla siebie i kusi mnie jakiś ryżowy. Mam cerę mieszaną, trądzikową przez co naprawdę muszę uważać co wybieram.

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)