10/29/2017

Swiss Image Switzerland - kuracja do włosów suchych i zniszczonych, która lepsza?

Jesień to szczególnie ciężki okres dla moich włosów. Są gęste i łatwo ulegają  przeciążeniu, mocno reagują na wilgoć,  z kolei przy niedoborze emolientów elektryzują się. Po latach doświadczeń zauważyłam, że najlepiej sprawdzają się u mnie dobrze oczyszczające, pieniące się szampony. Dziś chciałabym Wam pokazać 2 zestawy do pielęgnacji włosów, stworzone z myślą o włosach suchych lub wymagających regeneracji. Nie mam w zwyczaju stosować kosmetyków synergicznie, ale tym razem, aby przedstawić wiarygodną recenzję postanowiłam za każdym razem stosować je razem, tak jak to nakazał producent. Od razu wyjaśnię, dlaczego nie lubię szamponów dedykowanych do odżywek z tej samej serii. Dla przykładu - do odżywki do włosów suchych polecany jest szampon do włosów suchych, który praktycznie nie oczyszcza włosów, pozostawia na nich nieprzyjemną okluzję, która absolutnie wyklucza użycie następnego produktu, czyli odżywki. Jednak tym razem będzie nieco inaczej.


Swiss Image - co to za firma?

Swiss Image to szwajcarska firma działająca od 50 lat w branży medycznej i farmaceutycznej. Produkty te zakwalifikowano jako profesjonalne środki do pielęgnacji włosów i skóry głowy powstałe na bazie alpejskiej wody glacjalnej i innych składników naturalnych pochodzących z obszarów Szwajacarii. Nie są to produkty organiczne, czy w 100% naturalne, ale warto zwrócić uwagę na to, że wszystkie formuły są wolne od parabenów i silikonów. Dla mnie istotne jest też to, że wszystkie kosmetyki produkowane są wyłącznie na terenie Szwajcarii, gdzie obowiązują wysokie rygory produkcyjne. Wszystko o czym mówię potwierdzają certyfikaty ISO, EN i NATRUE.

W ofercie Swiss znajdują się 2 serie: basic care i advanced care.  W podstawowej wersji do wyboru mamy 3 zestawy: volume, colour, repair. Nie będę się nad nimi rozwodzić, ponieważ nigdy ich nie miałam. Bardziej interesująca i znacznie bogatsza wydaje się być seria profesjonalnych produktów, która zawiera aż  4 zestawy: gentian, edelweiss, alpine rose, elder flower.  Na spotkaniach blogerek losowo trafiły do mnie serie regenerujące i odżywcze do włosów suchych. I o nich dzisiaj powiem Wam nieco więcej.


Swiss Image szampon Elder Flower

to element kuracji regenerującej i wzmacniającej dla włosów zniszczonych. Przeznaczony jest także do włosów ciemnych i rudych w celu pogłębienia koloru oraz jako szampon do włosów z łupieżem. Składnikiem aktywnym tego produktu jest kwiat czarnego bzu, alpejska woda polodowcowa i polycare boost, będący aktywnym kompleksem dodającym włosom blasku. Przejrzałam dokładnie skład tego produktu i uważam, że ilość naturalnych ekstraktów i soków jest imponująca. Zauważcie, że nie ma tutaj żadnego oleju naturalnego. W moim przypadku to ogromny plus, bo moje włosy na etapie oczyszczania nie tolerują dodatkowego oblepienia. Mniej więcej do połowy składu jest bardzo ładnie, potem już występują same substancje chemiczne. Oczywiście jest to szampon zawierający mocny detergent Sodium Laureth Sulfate. Osoby, które nie mogą takich stosować, oczywiście rozumiem, ale u mnie to podstawa, żeby w ogóle sięgnąć po dany produkt. Działanie tego szamponu jest naprawdę dobre. Mam go ponad miesiąc, a zużyłam ponad 3/4 opakowania, co świadczy o tym, że naprawdę lubię go stosować. Przede wszystkim dobrze oczyszcza, nie plącze włosów, nie obciąża. Nic więcej nie oczekuję od szamponu. Minusem jest za to zapach. Ten produkt pachnie identycznie jak mydło za 2 zł. Nie jest to zapach nieprzyjemny, ale bardzo oklepany.

Swiss Image odżywka Elder Flower

zawiera dokładnie te same składniki aktywne, ale jej skład jest znacznie krótszy. Woda polodowcowa, nawilżający alkohol, składniki aktywne, witamina E i C , lecytyna, gliceryna, trochę chemii. Prosto i na temat. Tutaj znowu pojawia się ten mydlany zapach, ale przynajmniej jest mniej odczuwalny, a po spłukaniu i osuszeniu włosów kompletnie zapomniany. Działanie odżywki mogę ocenić jedynie w zestawieniu z szamponem, ponieważ nie zdarzyło mi się stosować jej z czymś innym. Nie było takiej potrzeby, bo oba produkty znakomicie ze sobą współpracują. Odżywka wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie i dodaje niesamowitego blasku. Nie nazwałabym tego regeneracją, ale na pewno  ten zestaw sprawił, że moje włosy prezentowały się lepiej niż zwykle. Polubiłam i stosowałam niezwykle często (włosy myję codziennie).


Swiss Image szampon Gentian 

przeznaczony jest dla osób borykających się  z problemem przesuszonych, delikatnych  i zniszczonych włosów. Dodatkowo, formuła produktu została stworzona z myślą o włosach kręconych i rozjaśnianych, ponieważ neutralizuje żółte refleksy. Ciekawe podziały, prawda?  Składnikiem aktywnym tego szamponu jest gentian, czyli goryczka alpejska,  alpejska woda polodowcowa i kompleks polycare boost. Skład jest niemal identyczny jak w wersji elder flower, różnica polega tylko na obecności innych składników aktywnych. Mimo to działanie tych szamponów jest kompletnie inne.  Gentian zdecydowanie bardziej wygładza, nawilża i odżywia włosy, co niekoniecznie mi odpowiada. Nie daje mi tego uczucia czystości,  co z kolei prowadzi do tego, że gdy nakładam odżywkę włosy stają się nieco obciążone. Za pierwszym razem zrobiłam sobie niezłe kuku na głowie i musiałam ostatecznie spiąć włosy. Z każdym kolejnym myciem nauczyłam się użytkować tego szamponu według własnych potrzeb i jest nieco lepiej. Mimo wszystko moje włosy nie wymagają aż takiego odżywienia. Czy neutralizuje żółte refleksy? Trudno powiedzieć, mam rude włosy i dużo jasnych refleksów, które raczej nie są żółte. Tutaj powinna wypowiedzieć się blondynka. Zapach zdecydowanie oryginalniejszy niż w elder flower, bardzo przyjemny.

Swiss Image odżywka Genatian 

wygląda i ma podobny skład jak elder flower, ale jest zdecydowanie cięższa. Już niewielka ilość wystarcza, aby pokryć całe włosy i cieszyć się mocno wygładzonymi i dociążonymi włosami. Naprawdę nie warto z nią przesadzać. Nie podobało mi się jak współpracuje z szamponem z tej samej serii, dlatego odtąd będę ją stosować z innym szamponem o nieco lżejszej formule, gdyż jeśli chodzi o jej działanie, to nie mam zastrzeżeń. Przede wszystkim odżywia, wygładza i ułatwia rozczesywanie włosów. Zapach identyczny jak w szamponie i znowu, mniej intensywny, dlaczego? :)


Podsumowując, ewidentnie spasowała mi wersja Elder Flower, natomiast mam zamiar dać szansę odżywcze Gentian. Szampon Gentian to nie moja bajka i raczej trafi w nowe ręce. Jeśli jesteście zainteresowane kupnem tych produktów, to widzę, że w tej chwili  jest na nie promocja w Rossmanie i każdy szampon i odżywka kosztuje 19,90 zł ( normalna cena to 29,90 zł). 



27 komentarzy:

  1. Ja niewiele póki co słyszałam o tej marce, ale może niedługo sama ja poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie stosowałam tych kosmetyków do włosów. Cena jak najbardziej do przyjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, 20 zł za serię bardziej profesjonalną to jak za darmo :)

      Usuń
  3. właśnie mi się kończą produkty tej marki z seri Volume

    OdpowiedzUsuń
  4. ja na razie poznałam się z ich próbkami (wersja różowa) i moje włosy wyglądają po nim jak piórka ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj zabieram się za powoli testowanie ich produktów. Piękne zdjęcia z tymi lampeczkami! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję miło mi, bo raczej zdjęcia nie są moja mocna strona ;)

      Usuń
  6. Znam markę, ale miałam inną serię. Opisywałam ją nawet na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Great tips and advice. Love checking out your blog for your posts. Thanks for the share.
    Scarlett

    OdpowiedzUsuń
  8. Elder Flower już miałam kiedyś i teraz ponownie dostałyśmy :) w sumie fajnie będzie wrócić do nich ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaś się wymienić, mnie też trafiło się ponownie Elder Flower to wymieniłam się z Kasią na Gentian właśnie :)

      Usuń
  9. Pierwszy raz się spotykam z tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz mam styczność z tą marką. Przyznam, że dla mnie ważne są naturalne składy ale bardziej już sama jakość produktów. Dobrze, że kosmetyki są produkowane w europie a nie nie wiadomo gdzie :P Myślę że Elder flower i mnie bardziej by odpowiadało ale zatanawiam się czy zniosłabym obecnie zapach. Oczywiście mój Rossman nie ma takich kosmetyków w ofercie ( zresztą nic u mnie nie ma ponad podstawowy asortyment :( _

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mam to szczęście, że mam pod nosem najlepiej wyposażonego Rossmana w mieście i znajdę w nim praktycznie większość kosmetyków naturalnych, azjatyckich i innych nowości, które wprowadza Rossman. Z resztą w Rossmanie na takie rzeczy można liczyć na największe promocje :)

      Usuń
  11. Niedawno dostałam właśnie szampon i odżywkę tej marki - jeszcze nie używałam, ale lubię stosować nowości. Nie pamiętam tylko którą serię mam :) Sprawdzę

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z tą marką.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie kojarzę tej marki, ale może kiedyś wypróbuję, bo bez odżywki moje włosy są koszmarne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. odżywka Elder Flower zapowiada się bardzo fajnie! Nie miałam jeszcze okazji poznać kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam tej marki, muszę się jej bliżej przyjrzeć. Ostatnio mam przesuszone włosy, więc może to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie bardzo często odżywka obciąża włosy, muszę bardzo uważać. Ciekawa seria :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ulubiona Pora Dniagrudnia 28, 2017 8:02 PM

    mam cienkie włosy więc zwykle też obawiałam się obciążających odżywek. bardzo mi za to pomaga taki lekki fluid do zniszczonych końcówek i suchych włosów great lengths. włosy lepiej mi się po nim układają i końcówki wydają się dużo zdrowsze.Może ktoś z Was też już stosował coś od nich?

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)