9/05/2017

To nie książka - to biblia. Genialny poradnik Marty Klowan pt. "Eliksiry, pomady i inne zaklęcia.Włos doskonały"

Nie wiem jak Wy, ale  ja uwielbiam czytać współczesne poradniki. Najchętniej sięgam po te, które dotyczą rozwoju osobistego, minimalizmu oraz pielęgnacji. Nie ukrywam, że czytałam lepsze jak i gorsze. Niestety wiele z nich jest tak ogólna, że nie wiem jakim trzeba być zielonym, aby o tego typu sprawach nie wiedzieć. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić pieśni pochwalnej dla poradnika innego niż wszystkie. Nie obrażając innych włosomaniaczek, które wydały podobne publikacje, uważam, że wiele z nich nie jest nawet w 50% tak dobra jak ta. To szeroko rozumiane kompendium wiedzy na temat pielęgnacji włosów i skóry głowy pozwoliło mi nabyć nową wiedzę w zakresie moich włosów, uporządkować dotychczasową a także w znacznym stopniu ułatwiło mi podejmowanie decyzji pielęgnacyjnych. Zapraszam do dalszego czytania.


 
 
KIM JEST MARTA KLOWAN?

Marta Klowan od lat znana jest w świecie blogerskim, a to głównie za sprawą genialnego bloga fryzjersiego http://kokardka-mysi.blogspot.com/ . Tymczasem ta Pani to nikt inny jak fryzjer i trycholog z powołaniem, który od lat dba o piękne włosy kobiet. Na blogu od dawna obserwowałam metamorfozy z pozoru beznadziejnych przypadków i byłam pod niemałym wrażeniem, co ta kobieta wyczynia. Wówczas powiedziałam sobie, że jeżeli kiedykolwiek ukaże się jej książka, to po prostu muszę ją mieć. I tak też się stało. Nie ukrywam, że wydanie 50 zł na kolejny poradnik, wcale mnie nie zachęcało, więc gdy tylko zobaczyłam tę książkę w Biedronce za 24,90 zł nie zastanawiałam się ani minutę.
Wracając do tematu beznadziejnych poradników, nie chcę wymieniać z nazwy tych, które mocno mnie rozczarowały, aczkolwiek dopiero mając porównanie widzę, dlaczego po przeczytaniu poprzednich właściwie nic się u mnie nie zmieniło. Aby osiągnąć wymarzoną fryzurę nie wystarczy kupić szampon bez SLES, odżywkę emolientową, proteinową i humektantową. Trzeba po prostu choinka wiedzieć, jak to w ogóle zastosować. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie typowej ceromaniaczki a nie włosomaniaczki, znalezienie takiej kompletnej odpowiedzi na wszelkie wątpliwości, nie da odnaleźć się na blogach. Ile to już razy próbowałam wertować starsze posty koleżanek na próżno doszukując się recepty na moje bolączki. Nie twierdzę, że są one bezużyteczne, wręcz przeciwnie, ale dla takich osób jak ja, czyli bardzo początkujących (ale świadomych o czym ta kobieta mówi) powinno to wszystko znajdować się w jednym miejscu i to z możliwością szybkiego powrotu do danego zagadnienia.




CO JEST W TYM PORADNIKU, CZEGO NIE MA W INNYCH?

Są przede wszystkim nietypowe podziały. Dokładnie opisane grupy i podgrupy włosów pozwalają na dokładniejszą identyfikację potrzeb pielęgnacyjnych włosa. Co więcej, przy każdej z nich p. Marta opisuje także co dzieje się z takim włosem, gdy jest nieumiejętnie pielęgnowany. W ten sposób można w zasadzie przyporządkować się na zasadzie odwrotności. Przykład: całe życie powtarzałam, że moje włosy są grube. Z drugiej strony byłam zdziwiona, dlaczego najlepiej sprawdzają się u mnie drogeryjne odżywki z napisem "włosy cienkie". Po przeczytaniu tej książki zaczęłam zwracać większą uwagę na włosy innych. Moja koleżanka z pracy, która ma długie włosy, choć ma ich tyle na głowie co kot napłakał, często je gubi (wrr..). Przy sprzątaniu zauważyłam, że są one strasznie grube! Ja nigdy nie miałam takich grubych, wyrazistych kosmyków a przecież mam 3x tyle co ona, zatem jak to możliwe? Otóż w tej książce napisano, że mamy 3 rodzaje włosa cienki, średni i gruby. Często dzieje się tak, że na tej samej powierzchni, włosów grubych mieści się znacznie mniej niż włosów cienkich, a zatem duża ilość cienkich lub średnio grubych włosów = gęste włosy, mało grubych = rzadkie.




DLACZEGO JESZCZE MI SIĘ PODOBA?

Druga sprawa to czystość i przejrzystość tego "podręcznika". Jest niesamowicie czytelny i dużą łatwością można odnaleźć frapujące nas zagadnienie, nawet bez czytania poprzednich rozdziałów. Tym sposobem ciągle wracam do wątków, które szczególnie mnie interesują bądź sprawdzam, czy aby na pewno postępuję właściwie. Dużym plusem jest brak bezużytecznych obrazków. Czasem poradnik dla kobiet wygląda jak książeczka dla dzieci, co ostatecznie zachęca mnie tylko do oglądania zamiast czytania. Inną zaletą tej książki jest język, jakim została napisana. Pani Marta posiada wykształcenie filologiczne, także nie ma mowy o pseudonaukowym bełkocie czy błędach językowych. Podsumowując, jest to zdecydowanie jest to pozycja, po którą warto sięgnąć!



Kto czytał, ręka do góry!:) 
Pozdrawiam,
J.

11 komentarzy:

  1. Mam ją ale jeszcze nie doszłam do końca :) właśnie zasiadam z herbatką i biorę się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko pominęłam rozdział o wszawicy haha :D

      Usuń
  2. ciekawa, może jeszcze znajdę tę książkę w biedronce

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że jeszcze ją znajdę, bo chętnie przeczytam. Dziwi mnie jednak trochę, że przed jej lekturą nie słyszałaś o różnicy we włosach gęstych a grubych :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego podkreśliłam, że żadna ze mnie włosomaniaczka i pomimo duużej aktywności w sieci i to od lat nadal jest mnóstwo rzeczy o których nie wiem i się nie dowiem jeśli nie zostaną mi zebrane w jednym miejscu :D

      Usuń
  4. Chętnie bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytała i to dwa razy aby jak najwięcej z niej wyciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Great and interesting, Dear ❤
    I'd be happy friendship blogs ♥ Subscribe to your Blogger
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeglądałam ją, ale mnie nie zainteresowała ;p

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)